Dziś wszyscy jesteśmy Bostończykami i Maratończykami

Nie mogę dziś napisać o niczym innym.Jestem zupełnie przybity tragedią w Bostonie.
Ogarnia mnie na przemian gniew i żałość.
Oglądając obrazy maratończyków powalonych przez wybuch i kibiców we krwi i okaleczonych czułem się jednym z nich - jestem dwukrotnym maratończykiem z Austin choć nigdy nie zakwalifikowałem się z moim czasem życiowym na Boston Maraton.
Nie jestem w stanie sobie wyobrazić takiego zła i jak z nim  walczyć.

Dziś wszyscy jesteśmy Bostończykami i Maratończykami ...





Komentarze

  1. Nawet nie wiem co napisać... :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Słowa są zbędne tutaj...Ogrom tragedii jaki poniekąd dotknął nas wszystkich jest niewyobrażalny. Niezawinione śmierci...wśród nich ośmiolatek czekający przy mecie na ojca...W takich chwilach jak ta dociera do mnie ze zdwojoną siłą, że nigdzie nie możemy czuć się bezpiecznie, bo wystarczy chwila i zawali nam się świat. PS.A co do Tajlandii to służę pomocą:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak bardzo mi żal i tego chłopca i tylu innych ofiar .. bardzo dziękuję :^)

      Usuń

Prześlij komentarz