Droga ma swoje metody

'The Way has its ways' - Droga ma swoje ścieżki i sposoby ... często niespodziewane .. inne niż te planowane czy przewidywane czy upragnione. Poczułem to od pierwszych chwil na Drodze, że wymyka się ona schematom i jest niepokornie niezależna i niepowtarzalna. Na pewno działa swoimi metodami. Czasem pielgrzymi oczekują, że zacznie działać jak najszybciej i że odmieni w ich życiu to co oni pragnęliby odmienić. Ale często tak nie jest. Jej oddziaływanie może przyjść po czasie i inaczej i w niespodziewany sposób.

Więcej niż kilka razy i jak zawsze na początku zaskoczony po chwilce uśmiechałem się do tego co doświadczałem. Tak było kiedy mocno wymęczony i czując początki zaziębienia szedłem przez kilka godzin w ulewnym deszczu i przy silnym wiatrze już blisko Santiago - czułem, że tak miało być tak właśnie niełatwo.

I kiedy następnego dnia po mszy dla pielgrzymów w Katedrze -  mocno już zaziębiony poczułem, że moje oczy są czerwone i kleją się i z obawą by to nie było zapalenie spojówek - wyruszyłem dalej w kierunku Fisterra - tego mitycznego średniowiecznego 'końca Ziemi' i końca pielgrzymowania. Szedłem właściwie już tylko siłą woli. Kiedy po następnym sztormie, który nadciągnął znad Atlantyku dotarłem do miasteczka Negreira - czułem się słabo i oczy bardzo mi dokuczały. Pomyślałem, że jest niedziela i w Galicji wszystko pozamykane i nie dam rady znależć żadnego lekarstwa. Jak bardzo się myliłem. Przechodząc przez miasteczko w kierunku schroniska dla pielgrzymów skręciłem w uliczkę i stanąłem jak wryty kiedy ujrzałem otwartą w niedzielę aptekę. Wszedłem a w środku najcudowniejsza pani aptekarka (która równie dobrze mogłaby być aniołem :^) ) spojrzała na moje oczy i dała mi kropelki i kilka innych lekarstw. Kropelki wspaniale zadziałały i następnego dnia oczy przestały mi dokuczać i nie były już nic a nic czerwone.

A parę dni potem już w Drodze z Fisterra do Muxia wyruszyłem bardzo wcześnie jeszcze długo przed świtem. Wiedziałem, że będę musiał przejść 30km do Muxia dosyć szybko i bez błądzenia tak by jeszcze zdąrzyć na ostatni autobus z Muxia. Ten ostatni odcinek Drogi jest bardzo samotny, przez kilka godzin nie spotkałem nikogo na szlaku. Idąc szybko i zamyślony w pewnym momencie musiałem wybrać inną dróżkę na rozdrożu i zszedłem z Drogi. Uświadomiłem sobie to dopiero długo potem i stanąłem niezdecydowany czy zawracać czy iść dalej mając nadzieję, że ponownie wejdę na Drogę. Wiedziałem, że jeśli zawrócę nie dam rady dojść na czas do Muxia. Było jeszcze bardzo rano, słyszałem w oddali fale Atlantyku rozbijające się o skaliste wybrzeże. Od paru godzin nie widziałem nikogo wokół. Poszedłem troszkę dalej by spojrzeć ze wzgórza gdzie dróżka prowadzi. I wtedy ujrzałem tuż obok mnie dwoje starszych już ludzi pracujących na  polu tuż za lasem. Podszedłem do nich i zapytałem o Drogę a mężczyzna z przyjaznym uśmiechem uspokoił mnie, że wszystko dobrze, że niepatrznie zszedłem z Drogi ale ponownie do niej dojdę za kilkaset metrów. Potem wymienił mi nazwy wiosek, które będą po Drodze do Muxia. Bardzo im podziękowałem i uśmiechałem się do Drogi i mego zwątpienia.

a  przyroda w Drodze do Muxia uśmiechała się do mnie ...





Spoglądam na 'El credencial del peregrino' - Paszport Pielgrzyma i czytam jeszcze raz te nazwy, które tak wiele teraz dla mnie znaczą i myślę o kilometrach Drogi

w czerwcu 2012:
St-Jean Pied de Port - Roncesvalles - 27km
Roncesvalles - Pamplona - 42km
Pamplona - Lorca - 38km
Lorca - Los Arcos - 29km
Los Arcos - Logroño - 27km
Logroño - Azofra - 36km
Azofra - Villambista - 46km
Villambista - Burgos - 43km
Burgos - Castrojeriz - 42km
Castrojeriz - Villarcazar de Sirga - 39km
Villarcazar de Sirga - Sahagun - 34km
Sahagun - Villarente - 45km
Villarente - Leon - 13km
dzień odpoczynku w Leon
Leon - Astorga - 53km

i  w kwietniu-maju 2013:
Astorga - El Acebo - 38km
El Acebo - Cacabelos - 33km
Cacabelos - Laguna de Castilla -35km
Laguna de Castilla - Calvor -36km
Calvor - Gonzar - 38km
Gonzar - Rivadiso - 44km
Rivadiso - Santiago de Compostela - 42km
Santiago de Compostela - Negreira - 22km
Negreira - Olveiroa - 33km
Olveiroa - Fisterra - 31km
Fisterra - Muxia - 30km

Te pięćdziesiąt pare stempelków w 'paszporcie' - one są po prostu bezcenne dla mnie... i tak pozostaną 










Komentarze

  1. Kawał Drogi, Piotrze, KAWAŁ DROGI! :) Piszesz tak wspaniale, że mógłbyś wydać jakąś książkę opisującą Twoje podróże ;) Czyta się świetnie! Pozdrawiam serdecznie i raz jeszcze gratuluję tylu niezapomnianych przeżyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza, bardzo Ci dziękuję za miłe słowa :^) .. to tylko takie moje impresje często bardzo osobiste .. słabo nadaję się by napisać podrożniczą relację, która byłaby choć trochę praktyczna :^) .. bardzo ciepło pozdrawiam :^)

      Usuń
  2. Dołączam się do komentatorki powyżej: książka opisująca podróże - brzmi wspaniale!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło :^) i bardzo dziękuję .. i pozdrawiam bardzo ciepło :^)

      Usuń
  3. Fantastyczna pamiątka, a pieczątki i to co się za nimi kryje imponujące:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ewa, bardzo dziękuję :^) tak to jest bezcenna pamiątka i pieczątki już na zawsze pozostaną w pamięci .. pozdrawiam bardzo ciepło :^)

    OdpowiedzUsuń
  5. Anioły istnieją i czasem pracują w aptece:).Cieszę się bardzo razem z Tobą, że Ci się udało. Nie wiem co jest ale za każdym razem jak czytam Twoją relację z El Camino to mi się oczy szklą:).Pięknie piszesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak fajnie to ujęłaś ..'anioły w aptece' :^) jest mi tak miło, że czytasz .. bardzo dziękuję i pozdrawiam bardzo ciepło :^)

      Usuń
  6. Gratuluję Piotrze, nie tyle tych kilometrów co wspomnień!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dziękuję i pozdrawiam bardzo ciepło :^)

      Usuń
  7. Zawsze chciałam odbyć taką pielgrzymkę, ale jak patrze na kilometry, które przebyłeś to nie mogę wyjść z podziwu. Ja sobie wyobrażam taką drogę jako wyprawę w głąb siebie. Wartą każdej kropli potu i krwi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 'Life Good Morning' bardzo dziękuję :^) .. jeśli masz takie pragnienie wędrówki to będzie tylko kwestia czasu ...gdziekolwiek ma być Twoja wędrówka czy pielgrzymka ona po prostu Ciebie zawoła w pewnym momencie .. bo tak jak to pieknie ujęłaś to jest w dużej mierze wędrówka w głąb siebie .. po prostu jest tak wiele czasu dla siebie :^) ...potu było sporo i bólu też krwi na szczęście nie :^)) Droga ma różne oblicza .. i może być poznawana w cześciach nie wymagając tak wielu kilometrów .. ona jest także w Polsce .. wiedzie z Lublina przez Kraków Górę Św Anny i Dolny Śląsk ...to takie moje marzenie na przyszłość by iść właśnie naszymi polskimi polami i lasami :^) .. pozdrawiam bardzo ciepło

      Usuń
  8. Przebyles dluga droge:) ale widze, ze warto bylo:)
    Piekne wspomnienia i zdjecia:)
    Pozdrawiam serdecznie:)
    O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga 'podróże słodkie' .. :^) tak długa droga troszkę ponad 900 km w sumie .. ale ta Droga to nie tylko kilometry to też taka wędrówka wewnątrz siebie :^) ... bardzo dziękuję i miło mi, że odwiedzasz peregrino :^) .. pozdrawiam bardzo ciepło :^)

      Usuń
  9. piękne to ostatnie zdjęcie, choćby dla takiego widoku warto było!!
    Ja zaczęłam tę drogę, ale idziemy etapami 250 km każdego roku, w tym roku będzie to nasz trzeci etap, ale kiedy widzę Twoje przedeptane ścieżki to chylę głowę!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dziękuję i trzymam kciuki za Waszę Drogę .. myślę, że to jest niezwykle pięknie tak przejść część Drogi co roku .. gratuluję .. kiedyś na przyszłość marzy mi się Droga tak jak tutaj :^) http://peregrino-pl.blogspot.com/2012/10/zaufaem-drodze.html

      bardzo ciepło pozdrawiam :^)

      Usuń
    2. to pewnie będzię blisko 4 tys km??? to jest dopiero wyzwanie.

      Usuń
    3. tak prawie 4 tys km .. i około 3-4 miesięcy wędrówki .. na pewno byłaby to dla mnie wędrówka mojego życia .. coś niepowtarzalnego :^)

      Usuń
  10. A dlaczego zacząłeś od St-Jean Pied de Port?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za wizytę :^) .. to jest dobre pytanie .. tradycjnie Droga zaczyna się od progu domu .. na razie z Austin po drugiej stronie wody nie było to praktyczne :^)
      .. bardzo wielu pielgrzymów nie-Hiszpanów zaczyna z St-Jean-Pied-de-Port .. myślę po to by zacząć z 'innego kraju' ale też by doświadczyć etapu przez Pireneje .. jest w nim coś specjalnego .. serdecznie pozdrawiam :^)

      Usuń
  11. Gratuluję. Też mi się taka droga marzy, ale widocznie mam ważniejsze sprawy, bo wciąż nie wychodzi :) (celowo nie piszę, że nie mam czasu, bo to tylko ode mnie zależy tak naprawdę). Najpierw planowałem zrobić Camino na rowerze, teraz się zastanawiam, czy jednak per pedes nie byłoby godniej i bardziej refleksyjnie.
    Jeśli nie czytałeś polecam fajną relację - Emilia i Szymon Sokolikowie ,,Do Santiago".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :^) i dziękuję za miłą wizytę ... po prostu Droga zawoła Ciebie w odpowiednim czasie .. już tam gdzieś mówi do Ciebie bo myślałeś o niej .. ja też tak miałem .. minęło wiele lat zanim byłem 'gotowy' :^) ... myślę, że Camino na rowerze jest ciekawe ale wiem, że nie dla mnie .. po prostu per pedes jest dużo mniej stresująco (wiele odcinków na rowerze jest po szosie a ruch spory jeśli zdecydujesz się na rower to raczej wybrałbym górski by mniej odciknów po szosie) i tak jak napisałeś refleksyjnie .. po prostu jest tak wiele czasu na myśli i chłonięcie krajobrazu ale też rozmowy z innymi pielgrzymami są bezcenne .. poszukam tej książki .. bardzo dziękuję ... przyznam się, że prawie nic nie czytałem *przed* by mieć po prostu moje spojrzenie :^) ... pozdrawiam bardzo ciepło :^)

      Usuń
  12. O to chodzi, że woła, a ja nic... Kiedyś podczas rowerowej wycieczki natrafiłem na muszelki. Ależ zawołało! Wyobrażałem sobie jak by to było gdybym ot tak ruszył za nimi i dojechał do Santiago. Przydałoby się przynajmniej raz w życiu zrobić coś równie szalonego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak muszelki El Camino są niezwykłe .. teraz i one i żółte strzałki to moi najlepsi przyjaciele .. ostatnio zobaczyłem muszlę w Lublinie i natychmiast poszedłem choć kilka kilometrów .. kiedyś powrócę na więcej .. a spójrz tutaj jak wiele już jest odnóg Drogi w Polsce

      http://peregrino-pl.blogspot.com/2013/01/droga-szepcze.html

      serdecznie pozdrawiam :^)

      Usuń
    2. Znam już ta mapkę :) W lecie mam nadzieję przejechać się na rowerku z Sandomierza do Krakowa (żeby widzieć więcej zakupiłem nawet książeczkę ,,Małopolska Droga Św. Jakuba" wyd. Rewasz).
      Pozdrawiam.

      Usuń
    3. to wspaniale .. zazdroszczę Ci planów .. Sandomierz - Kraków .. mogę tylko pomarzyć ... ale kiedyś na pewno :^) .. serdecznie pozdrawiam :^)

      Usuń
  13. Teraz jak się zdradziłem, jakby nie było publicznie, muszę zrealizować ;) Czekaj na reportaż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. .. tak :^) .. słowo się, rzekło kobyłka u płota :^) http://pl.wikiquote.org/wiki/S%C5%82owo_si%C4%99_rzek%C5%82o,_koby%C5%82a_u_p%C5%82otu

      :^))

      będę z ciekawością wyglądał Twoich notek z Drogi z Sandomierza do Krakowa

      pozdrawiam bardzo ciepło :^)

      Usuń
  14. Podziwiam i kłaniam sie z szacunkiem.
    Szłam tylko z Warszawy do Częstochowy....a cóż to jest w porównaniu z tym co Ty pokonałeś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julia, bardzo dziękuję ale to i ja kłaniam się z szacunkiem .. po prostu różnego są Drogi duchowe i by poznać samego siebie .. ich długość nie ma znaczenia :^)
      bardzo ciepło pozdrawiam :^)

      Usuń

Prześlij komentarz