Ich liebe Luzern

Wspaniałe blogi Kasi na Rozdrożach - wspaniałej korespondentki znad brzegów pięknego Jeziora Bodeńskiego i Sukienki w kropki (życzę Ci Sukienko szybkiego powrotu do zdrowia), który czyta się jak dobra ksiażkę i wspaniale przenosi nas nad piękne jeziora Lombardi we Włoszech - otóż te świetne blogi zainspirowały mnie by napisać o moich 36 godzinach w Szwajacari na brzegu jeziora Vierwaldstättersee w Luzern a potem o króciutkiej wizycie w Sankt Gallen.

Żałuję już od lat, że jako miłośnik gór nigdy dotąd nie ujrzałem przepięknych Alp Berneńskich ze sławną trójcą szczytów Eiger, Monch, Jungfrau ani Matterhorn. Obiecuję sobie to od lat. Tym razem w czerwcu dwa lata temu po paru tygodniach intensywnej pracy u klienta w Londynie gdzie dostałem niezłe baty bardzo potrzebowałem jakieś zmiany sceneri przed odlotem do Stanów. Zaplanowałem lot powrotny przez Zürich a moim celem było Luzern. Pozostawiłem mój dobytek konsultanta w schowku bagażu na lotnisku w Zürich  - razem z garniturem i laptopem, na który nie chciałem już patrzeć. Z małym plecaczkiem odtechnąłem. Miałem w nim zmianę ubrania i moje buty do biegania i już uśmiechałem się do porannego biegu wzdłuż jeziora w Luzern. Te poranne bieganie w miastach  świata jest czymś bardzo moim. Biegałem o poranku już w tak wielu miastach na świecie na prawie wszystkich kontynentach. Jest coś niesamowitego w bieganiu raniutko po pustych jeszcze ulicach miast kiedy można bezkarnie biec pod prąd i na przełaj przez place i ronda pozdrawiając ludzi rozwożących poranne gazety, bułki, czy mleko, albo tych jeszcze słaniających sie po jakieś całonocnej libacji. W płucach jeszcze rześkie a czasem po prostu zimne powietrze no może z wyjątkiem Singapuru tam rześkie nie było. Czuje się taką wolność w 'samotności długodystansowca' o poranku a śniadanko potem smakuje najlepiej na świecie. Ale to jeszcze było przede mną.

Kiedy dotarłem do Luzern było późne popołudnie i od razu podszedłem pod słynny drewniany zadaszony mostek Kapellbrücke ale ku mojemu rozczarowaniu było wokół niego jak w ulu, Grupy turystów maszerowały tam i z powrotem po mostku tak, że wydawało się, że mostek stęka z bólu i mówi: 'ludzie a dajcie wreszcie mi święty spokój'. Pozostawiłem mostek na potem i podbiegłem do przystani. Miałem szczęscie załapałem się na ostatni statek, który robił rundkę po miasteczkach i wioskach położonych nad przepięknym jeziorem Vierwaldstättersee. Statek pełni oczywiście role przejażdzkową dla turystów ale także ważną rolę dla ludzi mieszkających wokół jeziora. Jazda samochodem do tych rozrzuconych na brzegu jeziora mieścinkach zajęłaby dużo czasu a to dlatego, że jezioro ma bardzo skomplikowany kształt i wiele odnóg.
Czyli statek jest też promem pasażerskim dowożącym ludzi do i z pracy czy szkoły czy na zakupy. Przypomniało mi to o stateczkach/promach znad przepięknego jeziora Como we Włoszech, które zobaczyłem wiele lat wcześniej. Statek ruszył punktualnie (wiadomo Szwajcaria ale jak to miło, że wszytko jest tak o czasie). Dzień był chłodny i dosyć mocno wiało od gór.

Po pierwszym przystanku gdzie wysiedli prawie wszyscy na pokładzie poza załogą pozostały dwie osoby śliczna Japoneczka wyglądająca na studentkę no i ja. Japoneczka chciała się wszędzie fotografować czyli raczej z mojej kontemplacji krajobrazu nici ale była tak miła, że jak tu jej nie fotografować. Co chwilkę wysyłała gdzieś fotografie z telefonu. Powiedziałem jej, że jeśli używa 'data roaming' to może to być bardzo drogie ale ona tylko uśmiechnęła się i zrozumiałem, ze pieniądze nie są jakimś problemem  w jej życiu. Poprosiłem o zdjęcie i ja. A krajobrazy wokół były wspaniałe a woda w jeziorze tak czysta. Przypomniałem sobie, że czytałem, że woda z Zürichsee jest tak czysta, że wymaga tylko niewielkiego przefiltrowania i jest gotowa do picia. Pomyślałem, że z Vierwaldstättersee jest pewnie podobne.







Po 3 godzinnej rundce po jeziorze stateczek wrocił punktualnie na przystań w Luzern. Zapadał zmierzch i poszukałem mojego hoteliku niedaleko przystani.
Poranek przywitał mnie mgłą nad jeziorem, która powolutku podnosiła się do góry. Było chłodno ale rozgrzałem się biegnąc szybkim tempem wzdłuż jeziora. Po drodze minąłem kilkoro biegaczek i biegaczy ubranych w piękne długie dresy i bluzy w ładnych kolorach. W moich wysłużonych spodenkach (sentymentalna sprawa przebiegły dwa maratony) i znoszonym podkoszulku wyglądałem troszkę jak z innej bajki. Jezioro z podnoszącą się mgiełką i przebijającymi się przez mgłę gdzie niegdzie szczytami gór zapierało dech w piersiach tak pięknie było. Byłem bardzo szczęśliwy tak sobie biegnąc kilometrami wzdłuż jeziora.
A po śniadanku wybrałem się jak najszybciej na Kapellbrücke. A mostek w promieniach porannego słońca z mgiełką w oddali w górach wyglądał tak wspaniale i rześko i tak jakby zapraszał mnie do siebie. Na mostku spotkałem tylko kilka osób i ktoś poprosił mnie o zdjęcie i ja też o nie poprosiłem. Wyszeptałem do mostka: aleś Ty piękny o poranku a łabędzie chyba też potakiwały :^) .. miałem przy sobie kromkę chleba z  śniadanka i podzieliłem się okruszkami.






Żegnałem już Luzern tak pięknie wyglądającą w porannym słońcu machając z pociągu ekspresowego do Sankt Gallen. Koleje szwajcarskie są fascynujące. Tak bardzo punktualne i poprowadzone przez trudny górski teren. Ekspres z Luzern do Sankt Gallen ma piękną trasę ale nie jest oblegany przez turystów. Właściwie nie widziałem żadnych turystów i miło było spoglądać na ludzi tak po prostu jadących do siebie albo od siebie. Ogloszenia w pociągu były w trzech językach i pomyślałem, że gdybym tu kiedyś zamieszkał choć na jakiś czas to może nauczyłbym się i niemieckiego i francuskiego choć raczej nie mam talentu do języków. A za oknem Alpy spoglądały tak piękne w soczystej zieleni. 

Miałem tylko niewiele ponad godzinkę w Sankt Gallen przed odjazdem pociągu do Zürich  na samolot do Stanów. Króciutki spacer po Sankt Gallen był bardzo sentymentalny dla mnie. Ktoś bardzo ważny w moim życiu i bliski w sercu kiedyś tu studiował. Sankt Gallen ma jeden z najbardziej znanych uniwersytetów w świecie niemieckojęzycznym. Sankt Gallen jest ślicznym miastem, którego domy wyglądaja jeszcze piękniej niż w Luzern czy Zürich a upiększają je obudowane drewnianie balkony z przepięknymi ornamentami zwane Orlies


Ze smutkiem, że byłem tu tak króciutko ale szczęśliwy, że dotarłem opuszczałem Sankt Gallen i żegnałem się z magicznym klimatem  miast Szwajcari myśląc czy dam radę zdążyć bez stresu na mój lot z Zürich do Nowego Jorku. Vielen Dank! Tschüss! Bis zum nächsten Mal!



Komentarze

  1. Strasznie fajny wpis :) Pozytywny, pełen energii, rześkiego powietrza i pięknych widoków.
    Fajnie mieć coś swojego....jak chociażby to bieganie. Ja uwielbiam samotne poranne spacery brzegiem morza i zawsze mija mnie wielu biegaczy :)))
    Piękne zdjęcia Piotrze...pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie wpisy Piotra są strasznie fajne! ;))

      Jak zwykle przepiękne zdjęcia, oby świat pozwolił Ci zwiedzić kolejne swoje zakątki, dzięki czemu będziesz mógł podzielić się z nami kolejnymi wspaniałymi podróżami! :)
      Pozdrawiam bardzo serdecznie :)

      Usuń
    2. Julia bardzo dziękuję :^) bardzo mi miło :^) *strasznie* to ja zarwałem nockę pisząc tą notkę ale tak już mam jak zacznę to nie potrafię przerwać .. mocno dzisiaj rano cierpiałem bo musze wstać dosyć wcześnie i wypiłem cały dzbanek kawy dzisiaj
      i ja uwielbiam chodzić ..stąd El Camino .. a jak cudownie jest spacerować po bieganiu
      słoneczne pozdrowienia i wiele ciepła :^)

      Usuń
    3. Iza jesteś takim moim przemiłym gościem .. szczęśliwym talizmanem tych moich bazgrołów tutaj w świecie eteru .. widzę, że u Ciebie nowa notka .. już biegnę :^)
      słoneczne pozdrowienia ~~~~ :^)

      Usuń
    4. Ja się nie dziwię że Ty nocki zarywasz. Tyle blogów "oblecieć" każdy przeczytać ze zrozumieniem i napisac komentarz :))))
      Jestem pod wrażeniem :))) ja mam tylko małą kawiarenkę....jest mi dużo łatwiej to ogarnąć

      Usuń
    5. Julio .. czytasz mnie jak otwartą książkę .. jak Ty to robisz ? :^)) .. dałaś mi chwilę refleksji nad moim życiem 'blogowym' dzięki Ci za to
      pomyślę o tym przy lampce winka dziś wieczorem .. życzę Ci pięknego ciepłego wieczoru .. braku komarów i cichutkich sójek
      dobre fale ~~~~~~ :^)

      Usuń
    6. Pozdrawiam znad kieliszka czerwonego wytrawnego wina :)))
      Czytanie w myślach to moja specjalność ;)
      A tak naprawdę.....ja po prostu uważnie słucham. I zapamietuję :)

      Usuń
    7. słuchanie to jest wielka zdolność .. bardzo to doceniam :^)) .. czerwone wytrawne och jej to my jesteśmy z podobnej bajki .. czerwone wytrawne we wszystkich jego wcieleniach to moja słabość ., najbardziej Pinot Noir .. ma tak specificzny zapach który hipnotyzuje mnie :^) .. wiele dobrych winnych fal ~~~~ :^)

      Usuń
    8. Też je bardzo lubię :)
      Lubię też szczep syrah.
      I moje ostatnie odkrycie carignan :) izraelskie genialne wino :)
      "Carignan Old Vines - Apelacja Upper Galilee. Szczepy: carignan. Wino wytwarzane z winogron dojrzewających na czterdziestoletnich krzewach, dojrzewa przez 12 miesięcy we francuskich beczkach. Pełny purpurowy kolor, aromaty wiśni, malin i kawy"

      Usuń
    9. Julia jak to wspaniale spotkać kogoś ..tzn nawet wirtualnie spotkać ..kto czyta co jest napisane na butelce winka .. chylę czoła :^) .. i ja bardzo lubie Syrah lub w wersji australijskiej (gdzie się nim tak ululałem, że cho cho) Shiraz .. a to też jedno z gron w słynnym Châteauneuf-du-Pape gdzie kiedyś zatrzymałem się na chwilkę .. a Carignan to jest chyba to samo grono co Cariniena którą poznałem w Aragoni w Hiszpani .. Izraelskie wina są coraz bardziej znane .. ale fajnie, że jesteśmy na winnych falach .. tak się cieszę .. bardzo
      słoneczne fale ~~~~ :^)

      Usuń
  2. Bardzo lubię wchodzić na Twojego bloga, za każdym razem zastanawiam się, w jaki inny zakątek świata nas ze sobą zaprowadzisz.

    Ten mostek i domy szachulcowe rzeczywiście wyglądają przeuroczo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo Ci dziękuję za miłe odwiedziny :^) .. jestem szczęśliwy, że mam tak miłych gości :^) .. moje 'oprowadzanie' po świecie to tylko takie tam migwaki bardzo osobiste .. mam zazwyczaj tak niewiele godzin by doświadczyć miejsc w podróży .. słoneczne pozdrowienia :^))

      Usuń
  3. Twoje posty zawsze wymagaja dluzszego komentarza, nie mozna nic na lapu-capu napisac.
    No wiec, dziekuje za wspomnienie i za "wspaniala korespondentke" ;)
    Podoba mi sie to Twoje poranne bieganie, widzisz jak miasto budzi sie do zycia albo jeszcze spi. Gdybym tylko rozwinela w sobie milosc do biegania oraz do porannego wstawania... Co do Luzern, nadal stoi na mojej liscie i nadal mi jakos nie po drodze. St. Gallen za to mam blisko i bardzo lubie. Nie lubie tylko, ze moj Philipp wlasnie na wspomnianym przez Ciebie uniwersytecie studiuje i czasem rozgrywaja sie u nas dantejskie sceny.
    Co do jezykow, o francuskim moglbys raczej zapomniec w niemieckojezycznej czesci, bo praktycznie nie jest uzywany (no chyba, ze wlasnie w takim sytuacjach jak opisana przez Ciebie). A niemiecki? Tez byloby trudno. Ja mieszkalam najpierw w Niemczech, stad moj Hochdeutsch, ale po przeprowadzce od razu do Szwajcarii nauczylbys sie raczej Bauerndeutsch ;) Pozdrawiam Piotrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i jeszcze cos, woda z Bodenskiego tez nadaje sie do picia, leci u nas z kazdego kranu!

      Usuń
    2. bardzo dziękuję Kasiu .. dobre słoneczne fale płyną przez ocean nad jezioro Bodeńskie ~~~~ :^) .. Luzern jest i będzie na Ciebie czekać .. a to fajnie, że Twój Philipp studiuje tam właśnie .. miejsce bliskie memu sercu choć już tylko sentymemtalnie .. powiedziano mi, że to jest doskonały uniwersytet i jest pięknie położony ... serdeczne pozdrowienia dla Philippa :^) ... St Gallen oczarowało mnie bardzo :^))
      a to fajnie, że mnie sprowadziłaś z chmurek na ziemię z tymi jęzkami .. ja tam często bijam w chmurkach i nie mam pojęcia jak jest naprawdę .. czy Bauerndeutsch to 'język chłopski' :^))

      bardzo mi się podoba z tą wodą ... koniecznie zobaczyć Bodensee ..
      mieszkasz w przepięknym zakątku świata .. słoneczne pozdrowienia :^))

      Usuń
    3. Sloneczne fale otrzymane i zapakowane do sejfu! ;) Pozdrowie, dziekuje :) Uniwersytet naprawde dobry, ale nauka wyczerpujaca, mam nadzieje, ze w koncu zakonczy te studia...
      Dokladnie, Bauerndeutsch to chlopski niemiecki ;) Szwajcarzy sami tak mowia, chociaz najczesciej okreslaja to jako dialekt albo "Mundart", czyli slowo mowione w wolnym tlumaczeniu. Pewnie z tego powodu, ze szwajcarski nie jest nigdzie spisany, a jezykiem urzedowym jest wlasciwie niemiecki.
      Skomplikowane to troszke :)
      Cp masz na mysli z tym "koniecznie zobaczyc Bodensee"? KOniecznie teraz? bo przeciez juz bywales nad Bodenskim, czy to ja sobie przypominam cos, czego nie bylo?
      POzdrawiam!

      Usuń
    4. bardzo Ci dziękuję Kasiu .. dzięki Tobie dowiaduję się wielu ciekawych rzeczy .. nie nie byem nigdy nad Bodensee .ale je widziałem z powietrza :^) tuż potem jak samolot wystartował z Zürich :^) .. wyglądało przepięknie z powietrza
      .. a ja to bym nawet takim 'chłopskim' pogodał :^) po niemiecku pomógł by mi czasem w projektach z pracy .. by np przełamać pierwsze lody z klientem :^) .. ale moja przygoda z niemieckim była krótkotrwała kiedy pani lektorka na politechnice powiedziała mi
      'a może by pan jakiegoś innego języka obcego spróbował' ?? :^))
      to trzymam kciuki za studia Philippa :^) dobre fale ~~~~~ :^)

      Usuń
    5. Oj, kazda fala na wage zlota! No i widze, ze sobie wymyslilam, ze w Konstanz byles i na Mainau, chyba z Twoja wyprawa do Luzern to pomylilam. Jak bediesz w tych stronach, daj znac!
      A z tym chlopskim to nie taka prosta sprawa, bo kazdy mowi inaczej, te dialekty tak sie od siebie roznia, na poczatku nie rozumialam prawie ani slowa, chociaz niemiecki mialam juz na dobrym poziomie. A pani lektorka sie nie zna, po prostu byla za cienka jako nauczycielka ;)

      Usuń
  4. Ten mostek wygląda, jak oderwany od rzeczywistości. Szwajcaria kojarzy mi się z nieziemskimi widokami, a Twój post jedynie mnie w tym upewnia. Odwiedzenie jej to jedno z moich większych marzeń, ale ceny sprowadzają mnie na ziemię;)Wierzę jednak,ze kiedyś się uda, bo nie da się nie pokłonić takim widokom. Prawdziwy Obieżyświat z Ciebie. Uwielbiam takich ludzi jak Ty, którzy nie marnują życia przed telewizorem. Wspaniałości życzę. A relacja chwyta za serce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Milady bardzo dziękuję za zawsze miłą wizytę :^) .. tan mostek to wizytówka Luzern i dlatego czasem 'cierpi' zadeptany niemiłosiernie .. ale już nieco dalej są cudowne widoki

      myślę że można dolecieć niskobudżetowo do Basel znależć hostale . pociągi niestety drogie są

      słonecznie pozdrawiam :^))

      Usuń
  5. Uwielbiam tutaj zaglądać! Zawsze przekazujesz taką niesamowitą pozytywną energię. Nie wiem jak Ty to robisz? :) Cudownie się czytało i podziwiało przepiękne zdjęcia. Czuję się zachęcona do kolejnej podróży!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo Ci dziękuję :^) .. jest mi tak zawsze miło kiedy mnie odwiedzasz :^) z tą energią to nie zawsze jest tak różowo :^) ..pisanie o takich chwilkach jak ta pomaga mi po prostu :^) .. tak proszę podróżuj i pisz i obdarowuj zdjęciami .. czytam każdą Twoją notkę .. masz cichego wielbiciela :^))

      Usuń
  6. Szwajcaria nęci mnie od jakiegoś czasu. Piękna jest w twoim opisie i zdjęciach. Tyle jeszcze miejsc do zobaczenia, chyba się nie wyrobię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dziękuję za miłe słowa :^) .. tak wiele miejsc tak krótkie dni i lata .. ja już *wiem* że się nie wyrobię ale nie poddaję się :^)) słonecznie pozdrawiam :^)

      Usuń
  7. Piotrze, to zaszczyt dla mnie niemały że wymieniłeś mojego bloga jako jedną z inspiracji tak świetnego wpisu! Wspaniale oddałeś poranny nastrój w Lucernie ja co prawda byłam tam w pełni dnia ale czytając Twój opis miałam wrażenie, że znowu tam jestem lecz tym razem wcześnie rano...Mnie też zauroczyło to miasto ze swoimi mostami i pięknymi kamienicami. Zdjęcia wspaniałe! Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sukienko to jest dla mnie zaszczyt .. mam cichą nadzieję, że więcej polskich turystów 'wyzwoli się' od koszmarnie zatłoczonych plaż Rimini czyli Lido di Jesolo czy zboczy z obowiązkowego trójkąta Rzym-Florencja-Wenecja i pozna cudowne jeziora Lombardi czy Cinque Terre czy choćby moje ulubione Orvieto ... ale fajnie, że i Ty byłaś w Luzern
      bardzo dziękuję za miłe słowa :^)) i przesyłam wiele słońca na Mazury .. zdrowiej wszystkiego dobrego

      Usuń
  8. Twój blog też się świetnie czyta, a zdjęcia bajkowe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo Ci dziękuję :^) .. pobiegłem na Twój blog a tam fantastyczne kwietne zdjęcie no i ten aniołek :^)) .. słoneczne pozdrowienia :^))

      Usuń
  9. :) Pani Wisława jest nieśmiertelna :) poezja ja taka uczyniła :)
    "Wchłonęłam" całą sobą to co opisałeś i sfotografowałeś :) Wróciłeś mi chęć do życia i wiarę w człowieka:)a przede wszystkim pokazałeś ile piękna jest do zdobycia:) dziękuję :)( justyna)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyna bardzo dziękuję za odwiedziny :^) tak mi miło, że i Ty tak myślisz o Pani Wisławie ..jej poezja żyje w nas ...
      zarumieniłem się bo nie bardzo zasłużyłem nad wszystkie pochwały .. jest tak wiele piękna i tam dalej i tu bliżej ..
      słoneczne pozdrowienia :^)

      Usuń
  10. Pięknie!
    Szwajcaria jest wspaniała. I jakie piękne wspomnienia może podarować gościom! :)
    A co do samej Lucerny, to jest to miasto, które jakoś lokuję na przełomie XIX i XX w. Tak jakby trwało dla mnie tylko w tym jednym czasie.
    Pozdrawiam!
    O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obieżyświatko jak zawsze miło Cię tu zobaczyć :^) . tak jest przpiękna . żałuję, że nie miałem ze sobą mojego przyjaciela Nikona a telefonowo nie da się oddać urody Szwajcari
      A wiesz świetnie to ujęłaś Luzern miała w sobie coś jakby z Czarodziejskiej Góry :^) z tamtej epoki
      słonecznie pozdrawiam :^)

      Usuń
  11. Czyżbyś też był wielbicielem mojej ukochanej książki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Sukienko choć czytałem wiele lat temu to byłem pod wrażeniem klimatu Czarodziejskiej Góry i kiedy odwiedziłem kiedyś Davos w zimie to myślałem właśnie o tej książce :^))
      ... podobnie jak Śmierć w Wenecji książka jest jedną z tych, które zrobiła jedno z największych wrażeń literackich w mym życou .. poznałem Manna przez Śmierć w Wenecji właściwie dopiero po obejrzeniu filmu najpierw w którym to ogromne wrażenie zrobiła na mnie symfonia Mahlera adagietto z 5 symfoni .. a potem jeszcze poznałem Czarodziejską Górę
      .. a wiesz taka ciekawostka .. Włosi, których znam są zawsze zafascynowni Szwajcarią i chcieliby tam mieszkać bo tam jest równie pięknie krajobrazowo ale wszystko tak dobrze funkcjonuje :^)) nie tylko my Polacy jesteśmy 'zapatrzeni' w cudzoziemców zdaje się ..
      podobną ciekawostkę odkryłem kiedy dowiedziałem się, że wielu Włochów chciałoby podobnej autonomi, którą cieszy się rejon niemieckojęzyczny Trento-Alto-Adige bo płacą mniej 'haraczu' do Rzymu (dokładnie takie słowa) i rzeczywiście ten rejon jest jakiś 'inny' :^))

      słoneczne pozdrowienia dla Mazur :^))

      Usuń
  12. bardzo mi sie podoba to miasto :)
    mam nadzieje, ze kiedys dotre i tam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyna .. bardzo dziękuję za miłe odwiedziny z Barcelony :^) .. Luzern jest niewielkim miastem ale ma swój niepowtarzalny klimat :^)) .. słoneczne pozdrowienia :^)

      Usuń
  13. Podziwiam i za bieganie i za o swicie:) Krajobrazy wpaniale, Szwajcaria jest na mojej liscie: 'chce zobaczyc'. Ps. W Czarodziejskiej Gorze zakochalam sie jeszcze bedac nastolatka i tak do tej pory jest ona jedna z moich ulubionych ksiazek, ksiazek ktorych sie nie czyta, ksiazek ktore sie smakuje. Pozdrawiam serdecznie. Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika ..miło, że jesteś :^) .. bardzo dziękuję :^) odwiedziny w Szwajcari to na pewno inspiracja ... Czarodziejska Góra oczarowuje a książkowo to bardzo polecam odwiedziny w Davos .. tam gdzie ona była
      słoneczne pozdrowienia :^)

      Usuń
  14. Ten łabędź śni mi się po nocach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Kasiu. Bardzo dziękuję za miłe odwiedziny. Łabądź będzie na czekał tam przy mostku w Luzern. Pozdrawiam bardzo ciepło

      Usuń
  15. Piotrek, a dlaczego ja wcześniej tutaj nie trafiłam???
    widzę, że też zapałałeś miłością do Szwajcarii, cudne zdjęcia!!! ehhh.. teraz to już całkiem nie mogę się doczekać kolejnej wycieczki!!!
    pozdrowienia!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Ci Magdo :^) .. bardzo mi miło, że wpadłaś do peregrino
      poznałem Szwajcarię tylko troszeńkę ale uwielbiam i na pewno powrócę nie raz kiedy już zamieszkam ponownie w Polsce i będe miał bliżej
      słonecznie pozdrowienia i życzę Ci wielu pięknych chwil u Helwetów :^)

      Usuń

Prześlij komentarz